za każdym razem kiedy myślę o tym , że moje życie jest nudne, mam ochotę sięgnąć po coś trującego , coś co mnie wyniszczy. Papieros, alkohol , narkotyki , w desperacji kawa z 5 łyżeczek bez mleka.
czy to się stało jakąś ucieczką? Czy mój mózg podporządkował to wszystko do pewnego rodzaju odmiany, nowości? Ale przecież to już nie jest dla mnie świeże i nieznane. Może to jakaś podświadoma chęć autodestrukcji ? Lekka odmiana masochizmu ?
Życie jest takie monotonne , nudne i nużące. Czyż nie?
w pewnym stopniu wszystko jest podporządkowane pewnemu schematowi.
Plan dla człowieka , od którego można tylko trochę odbiec .
Niektórym ludziom to wystarcza.
niektórzy lubią tą właśnie monotonność. Cieszą się spokojem , chcą być prości i normalni.
Ale to nie dla mnie.
Jestem jakąś zagubioną duszą miotającą się nad przepaścią.
Raz bliżej , raz dalej.
A może to przepaść jest moim ratunkiem?
Na razie jeszcze nic nie rozumiem .
Jestem tylko głupkiem , małym źdźbłem trawy w lesie dębowym.
Patrzę w górę , widzę niewiele. Nie wyobrażam sobie nawet jak wielkie są dęby , jak wysoko sięgają i w jak ogromnym stopniu mnie przewyższają .
nasza wiedza jest tylko kroplą . Przed nami cały ocean.